Tandem breastfeeding – nasza historia

Kiedy rodził się nasz młodszy syn, Maks, starszy Miłosz miał 1 rok i 9 miesięcy. Był karmiony piersią przez cały okres ciąży i zamierzałam karmić go dalej. Wiedziałam, że jest to dla niego ważne – m.in. z powodów emocjonalnych. Decyzja o tym, by kontynuować karmienie była dla mnie oczywista. Trudno byłoby mi odstawić syna jedynie z tego powodu, że miało się pojawić drugie dziecko, a, co ważne, innych powodów nie widziałam.

Ten wpis powstał z potrzeby podsumowania pewnego etapu mojego życia, ponieważ nie tak dawno całkowicie zakończyłam swoją przygodę z karmieniem piersią własnych dzieci. Jednocześnie na przestrzeni ostatnich lat spotkałam się wielokrotnie z pytaniami od mam o to, jak to jest karmić tandem. W kraju, gdzie wciąż za ekstrawagancję uchodzi wyłączne karmienie piersią przez 6 miesięcy, nie wspominając już o jego kontynuacji do 2. roku życia lub dłużej (czyt. zalecenia WHO), tandem breastfeeding to w ogóle kosmos.

Chcę zaznaczyć, że piszę jedynie o swojej osobistej perspektywie. Ogromna liczba matek odstawia dzieci od piersi, kiedy zachodzą w ciążę lub nawet wcześniej i jest to w moim odczuciu najzupełniej OK – dokładnie tak samo OK, jak kontynuowanie karmienia. Ja zadecydowałam akurat tak, bo to mi się wydawało dla nas najlepsze. Z perspektywy minionego czasu mogę powiedzieć, że dziś zrobiłabym to samo.

Oto nasza historia…

Tandem breastfeeding karmienie tandemu

Karmienie w ciąży – jak to było?

Na początku ciąży mleko pod wpływem zmian hormonalnych w organizmie matki zmienia smak – na gorszy 😉 Syna kilka razy odrzuciło i wyglądał na zdziwionego, ale był na tyle zdeterminowany, że nie przeszkodziło mu to przyssać się na nowo do mlekopoju. W kolejnych miesiącach nastąpiło znaczne zmniejszenie produkcji mleka w piersiach, które nałożyło się na zwiększenie bolesności brodawek. Auć… Ten mniej sympatyczny etap trwał do końca ciąży i przyznam, że były momenty, kiedy wątpiłam w swoją decyzję. Suma sumarum daliśmy radę.

W dniu narodzin Maksa rozstałam się z Miłoszem na 3 doby. Myślę, że ja to przeżyłam bardziej niż on 😉 Był pod troskliwą opieką swojego taty oraz dziadków, których wizyta zawsze była dla niego dużą atrakcją.

Kiedy wróciłam do domu z Maksem, po kilku kwadransach przeznaczonych na wzajemne przywitanie się wszystkich członków rodziny, Miłosz przyległ do mnie i delikatnie przytulił swoją malutką dłoń do mojego dekoltu. Jego oczy wyrażały pytanie. Tak rozpoczął się kolejny etap naszej wspólnej mlecznej drogi. Popłynęła rzeka.

Tandem breastfeeding – początki

Mleka było dużo – nawet bardzo. Nie musiałam się martwić, że dla kogoś zabraknie. Miłosz skutecznie spijał nadwyżki. Nawał tym razem nie dał mi się we znaki. Z racji dużej ilości mleka i częstego ssania, starszak początkowo zmniejszył ilości innych przyjmowanych posiłków. Chciało mu się mleka za każdym razem, kiedy widział brata przy piersi. Najchętniej przystawiałby się w tym samym czasie, co młodszy i początkowo tak to właśnie wyglądało. Wkrótce jednak okazało się, że taka technika nie jest dla nikogo komfortowa. Obawiałam się, że podczas swoich intensywnych, energicznych wygibasów Miłosz uderzy Maksa lub na niego wpadnie, a w każdym razie będzie mu przeszkadzał w jedzeniu. Trudno mi było kontrolować sytuację z noworodkiem przy piersi, a na dodatek na początku Maks wymagał ode mnie pomocy w trakcie ssania – czasem nie był w stanie efektywnie się przystawić, czasem w trakcie jedzenia pierś wypadała mu z buzi albo się krztusił. Wolałam rozdzielić te karmienia, tym bardziej, że mi samej było bardzo niewygodnie podczas karmienia dwójki w tak różnym wieku i o tak różnych potrzebach.

Nie obyło się bez protestów Miłosza, któremu trudno było czekać na swoją kolej, jednak było to dla mnie na tyle ważne, że nie chciałam zmieniać swojego postanowienia. Nie było to łatwe, zwłaszcza że najczęściej byliśmy w domu sami we trójkę i brakowało dodatkowej osoby, która mogłaby przejąć Miłosza na czas karmienia Maksa. Bardzo się obawiałam poczucia odrzucenia u Miłosza. Kiedy płakał, tuliłam go do siebie i mówiłam, że mleko będzie za chwilę. Po pewnym czasie się przyzwyczaił, ale mimo wszystko miałam wrażenie, że chce mleka non stop. Na pewnym forum napisałam nawet, że czuję się jak dwie piersi i nic więcej oraz że karmienie tandemu jest dla desperatek 😉 W czasie tych wspólnych miesięcy tandem breatfeeding bywały okresy, kiedy Miłosz przystawiał się częściej niż Maks. Jestem pewna, że pochłaniał więcej mleka niż młodszy brat.

Doświadczenie mówiło mi, że karmienie Miłosza za każdym razem wtedy, gdy tego chce, nie poprawia sytuacji, a nawet sprawia, że jest coraz trudniej – jakby to była studnia bez dna, nie do nasycenia. Byłam już tym wykończona, więc kolejnym krokiem było powolne ograniczenie liczby karmień poprzez próbę zainteresowania Miłosza innymi aktywnościami, kiedy zgłaszał się do piersi po 10 minutach od zakończenia poprzedniego karmienia ;).

Mijały miesiące

Początkowo obaj chłopcy karmili się mniej więcej naprzemiennie z obu piersi. Po paru miesiącach podzielili się dystrybutorem 😉 Lewa pierś dla Maksa, prawa dla Miłosza. Z prawej mleko tryskało prawdziwymi fontannami i starszemu dziecku łatwiej było je ogarnąć.

Sytuacja się ustabilizowała, choć karmień cały czas było dużo. Dwoje dzieci karmionych w różnym czasie jednak robi swoje. Po siedmiu miesiącach tandemu Miłosz przeszedł na tryb karmienia się raz dziennie i tak już zostało do samego końca. Nie był to jego wybór, lecz skutek dziwnej infekcji, którą przeszedł. Nie przyjmował w jej trakcie mleka, ponieważ każdorazowe jego przyjęcie kończyło się źle. Po infekcji wróciliśmy do karmienia raz dziennie – pił mleko rano po przebudzeniu.

Ku końcowi

Nasza historia z tandem breatfeeding trwała 2 lata i 3 miesiące. W drugiej połowie swojego czwartego roku życia Miłosz coraz częściej zapominał o mleku. W czasie 2-tygodniowych wakacji przypomniał sobie o nim tylko raz. Po powrocie do domu przez jakiś czas jeszcze pił swoje mleko o poranku, ale coraz częściej zdarzały mu się przerwy. W okolicach czwartych urodzin przyssał się po raz ostatni. Ten wspólny czas był prawdziwym darem – wierzę, że dla nas wszystkich.

Tandem breastfeeding karmienie tandemu

Karmienie tandemu to wspaniała i jednocześnie wymagająca rzecz. Warto być gotową na różne rzeczy, które mogą (choć nie muszą) się zdarzyć. Wśród spraw, o których dobrze wiedzieć, wymieniłabym następujące:

  1. Karmienie w okresie ciąży bywa bolesne – dosłownie, ponieważ zwiększa się bolesność brodawek.
  2. Mleko w okresie ciąży zmienia swój smak – nierzadko starsze dzieci odstawiają się wówczas samoistnie od piersi.
  3. Karmienie w okresie ciąży wymaga samoobserwacji. Wiemy, że ssanie może wzmagać aktywność skurczową macicy. Podczas długich ciągów ssania możesz odczuwać bolesność w podbrzuszu. Skracaj je zatem, jeśli widzisz, że jest taka potrzeba.
  4. Karmienie tandemu może być trudne emocjonalnie – do czasu aż każda ze stron odnajdzie się w nowej rzeczywistości. Przez kilka pierwszych tygodni a czasem miesięcy możesz się czuć jak chodzący dystrybutor z mlekiem.
  5. Przy tandem breastfeeding kieruj się zasadą, że pierwszeństwo do piersi ma młodsze dziecko, które jest karmione wyłącznie piersią.
  6. W pierwszych tygodniach po narodzinach młodszego dziecka, jeśli starsze dziecko jest dużo przy piersi, może zmniejszyć ilości innych przyjmowanych pokarmów, a jeśli ma okazję, by pobrać siarę, przygotuj się na rzadsze stolce (siara ma działanie lekko przeczyszczające).

Jeśli zastanawiasz się nad karmieniem swojego tandemu i szukasz źródeł wiedzy, krótkie akapity na ten temat znajdziesz w następujących książkach:

  • Gill Rapley i Tracey Murkett „Po prostu piersią”, o której pisałam TU,
  • Ina May Gaskin „Karmienie piersią”,
  • Norma Jane Bumgarner „Mothering your nursing toddler” (tu cały rozdział).

Zdjęcia: archiwum prywatne

Follow my blog with Bloglovin

  • Monika Enobun

    Dziekuje bardzo za ten wpis! Szukalam i szukalam informacji, historii wlasnych, praktycznych wskazowek i tego czego sie spodziewac, ale prawie nic nie moglam znalezc – jedynie, ze mozna, o ile dziecko i mama chca i nie ma medycznych przeciwskazan. Bolesnosc brodawek tez mi dokuczala, szczegolnie w drugim trymestrze. Pod jego koniec nie wytrzymalam nocnych karmien, ktore dodatkowo wiazaly sie z pozostawaniem w jednej pozycji zbyt dlugo i ograniczylam karmienia do wieczornego i porannego (plus w ciagu dnia w domu na zadanie). Bylo troche placzu, ale nigdy corki z tym samej nie zostawialam i w koncu sie przestawila. Za to odmowila drzemek w zlobku i wraca z niego bardzo zmeczona i jeczaca. Termin drugiego porodu mam na maj, kiedy corka bedzie miala rok i 10 miesiecy, wiec podobna roznica wieku 🙂
    Jeszcze raz dziekuje za wpis, zapamietam lekcje z Twojego doswiadczenia na najblizsza przyszlosc 🙂 I chetnie poczytam jesli inne mamy karmiace tandem podziela sie swoimi doswiadczeniami! Pozdrawiam

  • Zakończenie karmienia, nawet, gdy ono już mocno przeszkadza, zawsze jest jakąś stratą. Rozumiem takie rozterki. Myślę, że warto siebie obserwować, by ta kontynuacja, jeśli będzie miała miejsce, nie była wbrew Tobie.

  • Fakt, że niektóre dzieci wracają do karmienia nawet, jeśli zdążyły się już odstawić 🙂 Daj znać, co się będzie działo dalej 🙂

    Co do tych pociążowych kg – ach, gdybyż ich zgubienie zależało od częstotliwości jedzenia moich dzieci, byłoby cudownie! 😉